Forthing V-Tour to duży, siedmiomiejscowy minivan z Chin, który celuje w użytkowników szukających wygody, bogatego wyposażenia i sensownego napędu hybrydowego zamiast kolejnego SUV-a. W praktyce to samochód dla rodzin, firm przewozowych i osób, które chcą dużo przestrzeni bez wchodzenia od razu w klasę Mercedes V-Class. Poniżej rozkładam ten model na czynniki pierwsze: od wnętrza i bagażnika, przez napęd HEV i PHEV, po to, czy cena w Polsce rzeczywiście ma uzasadnienie.
Najkrócej: to minivan dla tych, którzy naprawdę potrzebują przestrzeni, a nie tylko modnej sylwetki
- V-Tour ma układ 7 miejsc 2+2+3 i mocno stawia na komfort drugiego rzędu.
- Bagażnik ma 593 l przy rozłożonych siedzeniach i aż 2792 l po złożeniu dwóch tylnych rzędów.
- Wersja HEV kosztuje od 219 900 zł brutto, a PHEV od 229 900 zł brutto.
- HEV jest prostszy w codziennym użyciu, PHEV daje 165 km zasięgu elektrycznego WLTP.
- To auto ma sens tam, gdzie liczą się komfort, łatwe wsiadanie i duża kabina, a nie sportowe emocje.
Czym jest ten minivan i kto powinien go brać pod uwagę
V-Tour nie udaje crossovera ani auta „do wszystkiego”. To pełnoprawny minivan klasy MPV, zbudowany pod wygodne przewożenie ludzi, a nie pod efektowny marketing. Marka Forthing należy do Dongfeng Liuzhou Automobile, więc mówimy o samochodzie z zapleczem dużego chińskiego producenta, a nie o niszowym projekcie bez wsparcia.
Ja patrzę na ten model przede wszystkim przez pryzmat zastosowania. Jeśli ktoś ma trójkę dzieci, regularnie wozi dorosłych pasażerów albo pracuje w segmencie transportu VIP, taki układ nadwozia ma więcej sensu niż kolejny wysoki SUV z trzema rzędami, w którym trzeci rząd jest tylko dodatkiem „na wszelki wypadek”.
To także propozycja dla osób, które chcą komfortu w trasie. V-Tour jest pozycjonowany wyżej niż mniejszy model U-Tour, więc nie chodzi tu o najtańsze wejście do gamy, tylko o bardziej dopracowaną, lepiej wyposażoną odmianę dla wymagającego użytkownika. Z takiego założenia wynika też układ kabiny, który ma największe znaczenie w codziennym użytkowaniu.

Jak wygląda kabina i dlaczego układ siedzeń ma tu znaczenie
Najważniejsza rzecz w tym aucie dzieje się wewnątrz. Kabina jest zorganizowana w układzie 2+2+3, czyli z dwoma osobnymi fotelami w drugim rzędzie i trzyosobową kanapą z tyłu. Taki rozkład od razu podnosi komfort podróży, bo pasażerowie nie siedzą „równo w ławce”, tylko mają więcej przestrzeni i łatwiejszy dostęp do swoich miejsc.
Wymiary też robią robotę: długość 5251 mm, szerokość 1920 mm i rozstaw osi 3018 mm. W praktyce oznacza to dużo miejsca na nogi oraz wygodniejsze wsiadanie niż w większości dużych SUV-ów. Drzwi przesuwne, sterowane elektrycznie po obu stronach, są tu czymś więcej niż gadżetem. W ciasnym parkingu albo na rodzinnej wycieczce po prostu ułatwiają życie.
Bagażnik ma 593 litry przy wszystkich siedzeniach ustawionych pionowo, a po złożeniu drugiego i trzeciego rzędu rośnie do 2792 litrów. To ważny detal, bo pokazuje, że V-Tour nie jest tylko ładnym siedmioosobowym vanem „na papierze”. W realu da się nim jechać w siedem osób i nadal zabrać sensowny bagaż, a po złożeniu tyłu robi się z niego bardzo pakowne auto rodzinno-biznesowe.
Jest jednak kompromis, o którym nie wolno zapomnieć: przy ponad 5,2 m długości i 1,92 m szerokości manewrowanie w mieście wymaga wprawy. To nie jest wada sama w sobie, tylko koszt przestrzeni, który trzeba świadomie zaakceptować. I właśnie dlatego warto od razu sprawdzić, jak ten samochód prowadzi się w ruchu miejskim i na ciasnych placach manewrowych.
Napęd HEV i PHEV różnią się bardziej, niż wygląda na papierze
V-Tour występuje w dwóch konfiguracjach, które kierują się do nieco innych użytkowników. HEV to rozwiązanie dla osób, które chcą jeździć hybrydą bez ładowania z gniazdka. PHEV jest bardziej złożony, ale daje wyraźnie większą elastyczność, jeśli masz dostęp do ładowania w domu, firmie albo na stałej trasie.
| Wersja | Najważniejsze dane | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|
| HEV | 1.5T, 170 KM z silnika spalinowego, 177 KM z elektrycznego, E-CVT, 0-100 km/h w 9,7 s, 6,5 l/100 km | Najprostszy wybór do codziennej jazdy bez planowania ładowania |
| PHEV | 1.5T, 150 KM z silnika spalinowego, 204 KM z elektrycznego, bateria 34,9 kWh, 165 km WLTP w trybie EV, 1095 km zasięgu łącznego, ładowanie AC 11,5 h i DC 30 min | Najlepszy wybór dla osób, które naprawdę będą korzystać z trybu elektrycznego |
Gdybym miał to uprościć: HEV kupuje się z głową, jeśli jeździsz dużo i nie chcesz zmieniać nawyków. PHEV ma sens wtedy, gdy realnie ładujesz auto regularnie, bo dopiero wtedy wykorzystujesz jego potencjał. Jeśli ładowanie będzie przypadkowe, dopłata do PHEV może się zwyczajnie nie zwrócić w komforcie użytkowania.
W przypadku PHEV ważny jest też fakt, że samochód pozwala jechać w trybie EV nawet z prędkością do 100 km/h, a pojemność baterii 34,9 kWh daje mu zupełnie inny charakter w mieście i podmiejskich dojazdach. To nie jest hybryda „na chwilowe oszczędności”, tylko układ, który zaczyna mieć sens dopiero przy odpowiednim stylu użytkowania. I właśnie dlatego wyposażenie standardowe też trzeba oceniać przez pryzmat codzienności, nie katalogu.
Wyposażenie, które realnie zmienia codzienność
Tu V-Tour chce grać w wyższej lidze. W standardzie dostajesz między innymi trzy ekrany 12,3 cala, bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto, kamerę 360° w jakości HD, adaptacyjny tempomat oraz pełen zestaw systemów wspomagających kierowcę. To nie są dodatki, które są „miłe na folderze”. To rzeczy, które naprawdę pomagają przy codziennym użytkowaniu dużego auta.
Szczególnie mocno wybija się komfort drugiego rzędu. Fotele typu captain seats są elektrycznie regulowane, mają podnóżki, ogrzewanie, wentylację i masaż. Dla mnie to jeden z głównych argumentów za tym modelem, bo właśnie drugi rząd często decyduje o tym, czy minivan jest tylko przestronny, czy rzeczywiście luksusowy.
Do tego dochodzą przesuwne drzwi z elektrycznym sterowaniem, elektryczna klapa bagażnika, panoramiczny dach, klimatyzacja z nawiewami na drugi i trzeci rząd oraz system oczyszczania powietrza PM2.5. Można oczywiście uznać część z tych rzeczy za efektowną otoczkę, ale w aucie rodzinnym lub usługowym robią one różnicę, bo skracają czas wsiadania, poprawiają wygodę i porządkują codzienną obsługę auta.
Jeśli miałbym wskazać elementy naprawdę kluczowe, to postawiłbym na elektryczne drzwi, 360° kamerę, wygodę drugiego rzędu i mocne systemy bezpieczeństwa. Ambientowe oświetlenie czy duża liczba kolorów wnętrza są przyjemne, ale nie one decydują o tym, czy auto dobrze się sprawdza po roku intensywnego używania. Następny krok to już twarde pytanie o cenę i o to, czy to wszystko ma sens finansowo.
Cena w Polsce i jak ją czytać przy takim aucie
Według cennika Forthing V-Tour HEV startuje od 219 900 zł brutto, a PHEV od 229 900 zł brutto. Różnica 10 000 zł nie jest duża, ale nie wolno patrzeć na nią w oderwaniu od sposobu użytkowania. W praktyce ta dopłata ma sens tylko wtedy, gdy będziesz regularnie korzystać z trybu elektrycznego i potrafisz go ładować bez komplikacji.
Ja czytam tę cenę jako koszt wejścia do segmentu, w którym liczą się: siedem pełnowartościowych miejsc, wysoki komfort drugiego rzędu, bogata elektronika i dość rzadko spotykany dziś format minivana. To nie jest tani samochód, ale też nie jest propozycja skierowana do klienta polującego wyłącznie na najniższą ratę. Ten model ma przekonywać pakietem, nie samą metką.
W gamie marki to auto stoi wyżej niż U-Tour, więc płacisz za bardziej prestiżowe pozycjonowanie i mocniejsze ukierunkowanie na komfort. Jeśli ktoś porównuje je z dużym SUV-em o podobnej cenie, powinien zrobić to uczciwie: sprawdzić nie tylko liczby, ale także łatwość wsiadania, przestrzeń w drugim rzędzie i realny bagażnik przy siedmiu osobach. W minivanie te elementy zwykle wygrywają z efektownym nadwoziem, a różnica ujawnia się dopiero w praktyce.
Na co zwrócić uwagę przed jazdą próbną i podpisaniem umowy
Najpierw sprawdziłbym, czy V-Tour fizycznie pasuje do miejsca, w którym ma stać. Długość ponad 5,2 m i szerokość 1,92 m oznaczają, że zwykły ciasny garaż albo wąskie miejsce parkingowe szybko przestają być neutralnym tłem, a stają się codziennym ograniczeniem. To nie przekreśla zakupu, ale trzeba to policzyć przed zakupem, nie po nim.
Druga sprawa to PHEV. Jeśli nie masz ładowania w domu albo w firmie, 34,9 kWh baterii i 165 km WLTP w trybie elektrycznym nie przyniosą pełnego efektu. Wtedy HEV może okazać się rozsądniejszym wyborem, bo jest prostszy i mniej wymagający organizacyjnie. Przy dużym aucie wygoda użytkowania często liczy się bardziej niż sam wynik katalogowy.
Trzecia rzecz to serwis i zabezpieczenie eksploatacyjne. Jak podaje Forthing, auta są objęte 5-letnią gwarancją z limitem 150 000 km, 3-letnią ochroną lakieru i 5-letnią ochroną perforacyjną. Do tego dochodzi assistance przez 3 lata, więc producent dość wyraźnie pokazuje, że chce zbudować zaufanie do marki. To dobry sygnał, ale ja i tak przed zakupem sprawdziłbym najbliższą autoryzowaną stację i czas realnego wsparcia w mojej okolicy.
Na końcu zostaje jazda próbna, która w tym modelu jest ważniejsza niż w przeciętnym SUV-ie. Trzeba ocenić pracę drzwi przesuwanych, wygodę wejścia do drugiego rzędu, widoczność przy manewrach i to, jak auto zachowuje się przy pełnym obciążeniu. Właśnie te rzeczy decydują, czy V-Tour jest dobrze skrojonym narzędziem, czy tylko efektownym minivanem z dobrym folderem.
Kiedy ten model ma największy sens na polskim rynku
Dla mnie V-Tour ma największy sens wtedy, gdy auto ma naprawdę wozić ludzi. Rodzina 2+3, mała firma przewozowa, hotel, transfery lotniskowe, klient biznesowy z potrzebą komfortu w drugim rzędzie - to są sytuacje, w których taki minivan broni się lepiej niż modny SUV. Właśnie tam przestrzeń, łatwe wsiadanie i wygodny drugi rząd zaczynają mieć realną wartość.
Jeśli jeździsz głównie po mieście i nie masz ładowania, brałbym HEV. Jeśli robisz sporo krótkich odcinków, masz wallbox albo firmowe miejsce do ładowania i chcesz jeździć możliwie często na prądzie, PHEV jest ciekawszy. W obu przypadkach dostajesz auto, które mocniej stawia na komfort pasażerów niż na wizerunek kierowcy.
Ja widzę ten model jako jedną z bardziej konkretnych odpowiedzi na pytanie, czym dziś może być nowoczesny minivan: nie kompromisem „z braku lepszego wyboru”, tylko świadomą decyzją o kupnie przestrzeni, wygody i funkcjonalności. Jeśli taki jest Twój priorytet, V-Tour zasługuje na bardzo poważną jazdę próbną, najlepiej z kompletem pasażerów i bagażu, bo dopiero wtedy pokazuje pełnię sensu.
